Wielka kolorowa mistyfikacja


1
wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest zamierzone i nieprzypadkowe

 

Dzwoni budzik, po raz kolejny. Nie możesz już znieść tego świdrującego dźwięku dlatego rzucasz poduszką w telefon z nadzieją, że to pomoże. Nie pomaga, trzeba wstać. Środek nocy, jakaś 5 rano czy coś, nie wiesz dokładnie, bo Twoje oczy mają szerokość igły i odmawiają współpracy. Co zrobisz, nic nie zrobisz, trzeba jechać na kolejny event. Tym razem gdzieś na Podlasie, nawet nie wiesz dokładnie gdzie, bo wszystko standardowo zmienia się z minuty na minutę. Musisz jakoś zdążyć na pociąg, tam ma czekać reszta “wybrańców losu”, z którymi przez kolejne trzy dni będziesz parzyć kawę dla Stefanów, Halinek, Andrzejów i Bożenek.

Gdy już jesteś na peronie dostrzegasz znajome Ci twarze. Są tak samo umęczeni i niewyspani, ale mimo wszystko uśmiechnięci i pełni pozytywnej energii. Już wiesz, że podróż, być może długa i męcząca, upłynie Ci przyjemnie na rozmowach z ludźmi, którzy doskonale Cię rozumieją. Parę wewnętrznych dowcipów, wspominanie przeszłych eventów, wyliczanie zabawnych przygód, ale przede wszystkim cały czas gadacie o kawie. “Ile można?” Zapyta ktoś z przedziału. Dużo, bez końca, na milion sposobów i w wielu możliwych kontekstach. “Oni są jacyś nienormalni.” Pomyśli konduktor przy kontroli biletów. “Ale wyglądają na szczęśliwych.” Taka prawda.

2

Parę razy udało Ci się zdrzemnąć zanim pociąg zatrzymał się na końcowej stacji. Wysiadacie niczym zagraniczna wycieczka szkolna, zdezorientowani nie wiecie gdzie iść, aż tu nagle przed oczami staje wam Prezes. Jak to przecież miał dojechać wieczorem? Ale miło, że przyjechał. W końcu to ważny klient więc wsparcie Prezesa zawsze się przyda. Teraz pakujecie się już do busa, który wywiezie was do miejsca docelowego. Podobno jakiś duży hotel, konferencja czy coś, nieważne, oby szybko się rozstawić i zacząć pracę. Jedziecie jeszcze jakieś 15 minut, piękna okolica, lasy, jeziora, atmosfera fantastyczna. Nagle bus skręca w boczną drogę polną i wiezie was na jakąś polanę w środku niczego. Ej, co się dzieje o co chodzi? Kierowca każe wam wysiąść z busa, czujecie się dziwnie, ale wysiadacie, a tam na polanie czeka na was prezes z resztą ekipy, której wcale tu miało nie być.

 

“Niespodzianka!” krzyczą wszyscy. Tego to się nie spodziewałeś. Jak to nie idę do pracy? Ale event? Rozstawienie?  Jaki event, pakujecie namioty, śpiwory, prowiant, wsiadacie do kajaków i witaj przygodo. Niewiarygodne! A takie prawdziwe.

Dalsze dni upłyną Ci rześko na wiosłowaniu, pływaniu w czystej rzece, wyścigach kajaków i przepychankach w tatarak. Wieczorami przy ognisku śpiewacie, co nieco spożywacie, tańczycie i bawicie się świetnie do białego rana. A mieliście robić kawę…3

3 thoughts on “Wielka kolorowa mistyfikacja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.